Pokraka, tak właśnie ochrzciła go moja mama. Pokrak mieszkał u mnie na biurku i zaglądał mi przez ramię swoimi niebieskimi, ćwiekowymi oczkami. A dzisiaj z samego rana wprost ze szkolnego plecaka mojej siostry zawitał na kiermasz szkolny. Mam nadzieję, że szybko znajdzie nowy dom, bo pieniążki z kiermaszu przeznaczone będą na leczenie małej dziewczynki.
1 komentarze:
Ale cudny, takie maskotki robione prosto z serca są najcenniejsze , też wierzę, że już znalazł nowy, kochający dom:))
Prześlij komentarz