czyli moja pierwsza maskotka sfilcowana na sucho za pomocą igieł. Pomimo że wygląda jak ostatnia pokraka, jestem z siebie mega dumna bo nie złamałam ani jednej igły i nie pokaleczyłam sobie palców :) no bo przecież ten jeden raz podczas chowania igły się nie liczy :)
2 komentarze:
uroczy Twój Filcek, gratuluję zaparcia w pracy nad nim i całych paluszków
Uroczy Filcuś! I jakie postępy od broszki dla babci. Podziwiam.
Prześlij komentarz