wtorek, 14 lutego 2017

BUJO 2016

Wiosna się zbliża wielkimi krokami, więc czas odśnieżyć w moim zaciszu. Dzisiaj chciałabym zostawić kilka słów o planowaniu czasu.

Od kilku lat nie wyobrażam sobie życia bez kalendarza. Początkowo wystarczały mi zwykłe kalendarze zakupione w sklepie, ale z czasem czegoś mi w nich brakowało. Nie mogłam trafić na ten idealny kalendarz. Próbowałam nawet stworzyć sobie swój własny co owocowało godzinami spędzonymi na projektowaniu i drukowaniu, a potem okazywało się, że jednak to nie to. I tak męczyłam się z tymi nie trafionymi plannerami. Aż w końcu trafiłam na "Bullet Journal" i okazało się, że to jet to co tygryski lubią najbardziej. W zeszłym roku przerobiłam sobie stary segregator, ale ręczne wycinanie kółek w milionie kartek zaowocowało odciskami.

W tym roku postawiłam na zwykły zeszyt Oxford w formacie B5. Dostał on okładkę, którą zakupiłam jakieś 3 lata temu w TKMaxx i tak oto stałam się właścicielką plannera idealnego, bo dopasowanego do moich potrzeb w 100 %.


Na stronie tytułowej zagościły kolorowe mandale. Przyznam się, że rysowanie mandali to mój idealny sposób na skołatane nerwy.


Na kolejnej stronie umieściłam sobie klucz oraz skrócony kalendarz na cały rok. O ile symbole sprawdzają,  to kod kolorystyczny jakoś do mnie nie trafił.


Kolejne strony to kalendarz miesięczny, dwie strony na każdy miesiąc:


Po rozpiskach miesięcznych zrobiłam sobie tygodniówki rezygnując z dniówek. Tygodniówki w zupełności mi wystarczają. Każdy miesiąc dodatkowo dostał jeden obrazek. W styczniu rozgościł się Magnoliowy miś.

Na kolejnych stronach w wolnych miejscach wpisuje sobie przysłowia na dany miesiąc:




W następnym odcinku pochwalę się swoimi kolekcjami i niezbędnymi listami.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za miłe słowa.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...